Świat oczami dziecka - "Kąkol" Zośka Papużanka

 


Wakacje, wieś, słońce, owoce, warzywa, ciepły wiatr, zabawa w rzece, wspinanie się na drzewa, smak ciasta drożdżowego... Mogłabym tak w nieskończoność, bo dzięki najnowszej powieści Zośki Papużanki przeniosłam się do dzieciństwa. Chwilami miałam wrażenie, że czytam swój pamiętnik, że to moje myśli, moje spostrzeżenia, moja opowieść. Niesamowite. Też byłam dzieckiem, które każdego roku spędzało dwa letnie miesiące na wsi. Doskonale pamiętam tę powtarzalność, coroczny rytuał związany z pakowaniem, wyjazdem, godzinami spędzonymi w podróży i wreszcie momentem dotarcia na miejsce. Potem były powitania, uściski, pogawędki o tym, co u kogo słychać, co się zmieniło, a co wcale się nie zmieniło. Miejskie dziecko w wiejskiej rzeczywistości traciło hamulce, czasem bardzo dosłownie. Miejskie dziecko w wiejskiej rzeczywistości czuło się, jak ryba w wodzie. Wszystko mogło, niczego nie musiało. Jak się pobrudziło, to do wieczora chodziło umorusane, jak zdarło kolana do krwi, to nawet nie bolało i plaster nie był potrzebny. Można było jeść owoce prosto z krzaków, pić nieprzegotowaną wodę i taplać się w lodowatej rzece. Nikt nie był chory, nikt nie był niezadowolony. Obserwowaliśmy świat i świat obserwował nas. Dorastaliśmy, zmienialiśmy się. Wreszcie zaczynaliśmy dostrzegać i rozumieć więcej, odczuwać bardziej, często na korzyść lub niekorzyść tych, którzy byli tuż obok. Rodziły się sympatie i antypatie, karmiono nas zdrową żywnością i stereotypami. Bohaterka Zośki Papużanki przypomina mnie z lat, kiedy wszystko było prostsze, choć z perspektywy czasu wiem, że wówczas tak mi się tylko wydawało. Jakkolwiek enigmatycznie to zabrzmi, to teraźniejszość czasem weryfikuje przeszłość. 

"Kąkol" Zośki Papużanki wbrew pozorom wcale nie jest lekturą o sielskim krajobrazie polskiej wsi. Autorka jest znakomitą obserwatorką i świetnie udało się jej pokazać cienką granicę, która rozdziela świat widziany oczami dziecka od tego, jak postrzega go dorosły człowiek. Jest w tej książce mnóstwo beztroski, radości, wolności, ale równie dużo pretensji, wygórowanych oczekiwań, dwulicowości. Jest dziadek, który rządzi, babcia bezpiecznie czująca się na dalszym planie, bogobojna ciotka, ale tylko w niedzielę, nieporadny wujek, wiejska społeczność żyjąca w rytmie przyrody, a czasem pod dyktando proboszcza. Jest też ładna mama głównej bohaterki. Uroda wystarczy, by jej nie lubić i nie akceptować. Wieś to nie miasto, tu żyje i wygląda się inaczej.

"Kąkol" to dynamiczna, sensualna i plastyczna proza, momentami bardzo poetycka. Zośka Papużanka po raz kolejny udowadnia, że jest jedną z najlepszych polskich pisarek, a najnowszą powieścią potwierdza też fakt, że najciekawsze opowieści są obok nas albo kryją się w zakamarkach naszej pamięci. Wystarczy po nie sięgnąć. "Kąkol" to niezwykłość i banalność, nieposkromniona radość życia i melancholia, a wszystko to okraszone słownym i sytuacyjnym komizmem. To wreszcie historia o rodzinie i relacjach w niej panujących. Nic nie jest tutaj takie, jakie wydaje się na pierwszy rzut oka. Ale "Kąkol" to również opowieść o świecie, którego już nie ma, tego sprzed ery elektronicznych gadżetów, który nie był ani gorszy, ani lepszy. Był inny.  

Autor: Zośka Papużanka
Tytuł: "Kąkol"
Oprawa: twarda
Ilość stron: 320
Rok wydania: 2021
Marginesy 

Komentarze

  1. Książka wydaję się idealną lekturą na lato. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to z całą pewnością idealna lektura na lato. Zachęcam do przeczytania, jest świetna :)

      Usuń
  2. Jest coś w tej książce, co mnie intryguje. To musi być naprawdę ujmująca lektura.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapewniam, że taka właśnie jest. Polecam z całą odpowiedzialnością za słowo.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Najlepsze książki dla dorosłych i dla dzieci - zachwyty i rozczarowania. Czytelnicze podsumowanie 2020 roku

Kryminał dla dzieci - "Wilcza nora" Anna Starobiniec

Czytajcie Iwaszkiewicza! Znakomita antologia "Droga. Proza i wiersze"