Posty

"Dom Holendrów" Ann Patchett

Obraz
Mężczyźni ciągle porzucają swoje dzieci i świat ich za to hołubi. Budda odszedł, Odyseusz odszedł - i wszyscy mieli w dupie ich synów. Obaj wyruszyli w szlachetne podróże tam, dokąd im się podobało, a tysiące lat później wciąż o tym śpiewamy. Dom Holendrów, str. 295. Ameryka drugiej połowy XX wieku, zamożna dzielnica Filadelfii i okazała posiadłość nazywana Domem Holendrów. To właśnie tutaj swoje dzieciństwo spędziło rodzeństwo Conroyów, Danny i Maeve. Historię rodziny poznajemy z perspektywy Danny'ego. Wszystko rozpoczyna się od sceny, w której siostra z bratem z pewnej odległości obserwują swój dawny dom. Od lat w nim nie mieszkają, prócz wspomnień nic ich z tym miejscem nie łączy. Zresztą dom stał się kością niezgody pomiędzy ich rodzicami i wreszcie powodem ich rozstania. Dzieci wychowały się bez matki, bo ta pewnego dnia postanowiła zniknąć z ich życia. I może wszystko potoczyłoby się inaczej, gdyby nie przedwczesna śmierć ich ojca oraz niepohamowany apetyt jego drugiej żony n

"Lato utraconych", druga odsłona kryminalnej trylogii Anny Kańtoch

Obraz
  Bardzo czekałam na tę książkę, zwłaszcza że pierwszą część, czyli "Wiosnę zaginionych" umieściłam wśród najlepszych lektur ubiegłego roku. Na księgarnianych półkach znajdziecie mnóstwo kryminałów, których kluczowymi postaciami są mężczyźni. To oni stoją na straży prawa i podejmują się rozwikłania trudnych spraw kryminalnych. Tymczasem Anna Kańtoch tę najważniejszą rolę powierzyła kobiecie, niezwykle charyzmatycznej Krystynie Lesińskiej. Emerytowana policjantka została dopuszczona do śledztwa, które miało bezpośredni związek ze sprawą zaginięcia w Tatrach jej brata, Romka. W "Lecie utraconych" cofamy się w czasie. Krystyna Lesińska pracuje w policji, cieszy się nienaganną opinią oraz szacunkiem kolegów. Ma ogromne doświadczenie, świetną intuicję i doskonały zmysł obserwacji. Nie dziwi zatem fakt, że to właśnie jej przydzielono skomplikowaną sprawę morderstwa w Pogańskim Młynie. Jest rok 1999. Małżeństwo z trójką dzieci spędza wakacje w leśniczówce. Nieznany sprawca

Świat oczami dziecka - "Kąkol" Zośka Papużanka

Obraz
  Wakacje, wieś, słońce, owoce, warzywa, ciepły wiatr, zabawa w rzece, wspinanie się na drzewa, smak ciasta drożdżowego... Mogłabym tak w nieskończoność, bo dzięki najnowszej powieści Zośki Papużanki przeniosłam się do dzieciństwa. Chwilami miałam wrażenie, że czytam swój pamiętnik, że to moje myśli, moje spostrzeżenia, moja opowieść. Niesamowite. Też byłam dzieckiem, które każdego roku spędzało dwa letnie miesiące na wsi. Doskonale pamiętam tę powtarzalność, coroczny rytuał związany z pakowaniem, wyjazdem, godzinami spędzonymi w podróży i wreszcie momentem dotarcia na miejsce. Potem były powitania, uściski, pogawędki o tym, co u kogo słychać, co się zmieniło, a co wcale się nie zmieniło. Miejskie dziecko w wiejskiej rzeczywistości traciło hamulce, czasem bardzo dosłownie. Miejskie dziecko w wiejskiej rzeczywistości czuło się, jak ryba w wodzie. Wszystko mogło, niczego nie musiało. Obserwowaliśmy świat i świat obserwował nas. Dorastaliśmy, zmienialiśmy się. Wreszcie zaczynaliśmy dostrz

"Niemoralna. Kalina" Ula Ryciak

Obraz
Czy Kalina Jędrusik byłaby zadowolona z książki autorstwa Uli Ryciak?  Nie mam zielonego pojęcia, ale chcę wierzyć, że ta niezwykła aktorka miałaby po prostu frajdę z lektury i satysfakcję z faktu, że wciąż się o niej pamięta. Nie mnie rozstrzygać, ile prawdy, a ile literackiej fikcji jest w tej publikacji, ale momentami miałam wrażenie, że Ula Ryciak trochę się zagalopowała. Nie skonfrontuję też "Niemoralnej. Kaliny" z innymi opowieściami o Kalinie Jędrusik, bo nie czytałam ani książki Dariusza Michalskiego, ani Remigiusza Grzeli.   Gwiazda "Kabaretu Starszych Panów", zabawna Joanna w "Lekarstwie na miłość" i bezpruderyjna Lucy Zuckerowa w "Ziemi obiecanej" wciąż budzi zachwyt. Trudno przejść obojętnie obok jej nietuzinkowej urody, nie sposób też pomylić jej głosu z innym. Mężczyźni ją uwielbiali, kobiety zazdrościły seksapilu. Kalina Jędrusik prowokowała, kokietowała i uwodziła zarówno na ekranie, jak i w życiu. Była barwnym ptakiem, zdecydowan
Obraz
  Jak widać na załączonym obrazku, nuda mi nie grozi. Wśród książek na zdjęciu jest co najmniej kilka lektur, na które czekałam. "Niemoralna. Kalina" Uli Ryciak już się czyta. Uprzejmie donoszę, że książka jest świetna albo nie dostrzegam słabych punktów z uwagi na fakt, że uwielbiam Kalinę Jędrusik. Nieco rozczarowała mnie postać Stanisława Dygata, jakiś fajtłapowaty ten Staś.  "8000 zimą" Bernadette McDonald to zaległość do nadrobienia. Ale coś mi się wydaje, że takie książki najlepiej czyta się wtedy, gdy za oknem mamy zimowy pejzaż. "Skoruń" Macieja Płazy i "Stancje" Wioletty Grzegorzewskiej to również zaległe lektury. Zebrały sporo pozytywnych recenzji, więc chętnie sprawdzę.  "Dom Holendrów" Ann Patchett też się czyta, wprawdzie dopiero pierwszy rozdział, ale za to jaki. Zapowiada się intrygująca proza. Tak na marginesie, przepiękna okładka. "Dygot" Jakuba Małeckiego jakoś nie przykuł mojej uwagi kilka lat temu, ch

Fenomenalny debiut - "Niepokój przychodzi o zmierzchu" Marieke Lucas Rijneveld

Obraz
Jeżeli szukacie emocjonującej i mocno zapadającej w pamięć lektury, to "Niepokój przychodzi o zmierzchu" Marieke Lucas Rijneveld może okazać się strzałem w dziesiątkę. A jeśli dodam, że książka została nagrodzona Międzynarodowym Bookerem, to wybór powinien być oczywisty. Zwróćcie uwagę również na imiona autorki/autora powieści, która/który jest osobą niebinarną. Marieke Lucas Rijneveld nie identyfikuje się z żadną płcią, co dla mnie nie ma najmniejszego znaczenia, ale trochę ogranicza mnie język polski, który uparcie upomina się o swoje, a więc stosowanie chociażby zaimków.  Dawno żadna lektura nie wywołała u mnie tak skrajnych emocji. "Niepokój przychodzi o zmierzchu" przeraża swoją dosłownością, szczerością i nie będzie grama przesady w stwierdzeniu, że po prostu chwyta za gardło. Zasypiając miałam pod powiekami obrazy z książki, w głowie zaś gonitwę przytłaczających myśli, że gdzieś tam na świecie są niekochane dzieci, których największym marzeniem jest, by ktoś

Świat podzielony - "Przewóz" Andrzeja Stasiuka

Obraz
Mam przekonanie graniczące z pewnością, że wielbiciele prozy Andrzeja Stasiuka rozpłyną się w zachwycie nad jego nową powieścią. Czy jednak obejdzie się bez porównań do poprzednich książek autora? Czy "Przewóz" przyćmi wcześniejsze dokonania, a może okaże się lekturą poniżej oczekiwań? Tak dzieje się zwykle wtedy, gdy autor każe długo czekać na kolejną historię. Jedno jest pewne, "Przewóz" nie jest łatwą lekturą. Nie poleciłabym tej książki komuś, kto szuka wytchnienia po ciężkim dniu. To nie ten rodzaj lektury, niestety. Najnowsza powieść Andrzeja Stasiuka to rzecz o wojnie, brudnej, cuchnącej śmiercią rzeczywistości i strachu, który czai się niemal na każdym kroku.   Rok 1941, czerwiec. Rzeka, przewoźnik i podzielony na dwie części świat. Po jednej stronie Niemcy, po drugiej Rosjanie. Nie wiadomo, gdzie gorzej. Trzeba dokonać wyboru, na coś się zdecydować, komuś zaufać, a już na pewno zapłacić, by przedostać się na któryś brzeg. A wszystko to pod osłoną nocy, by n