O miłości i pożądaniu - "Pochwała macochy" Mario Vargas Llosa


Czytelnicy chętnie sięgają po literaturę erotyczną. Rumieńce, przyspieszone bicie serca, itp. itd. Im więcej momentów, tym lepiej. Szkoda tylko, że to ogromne zainteresowanie dotyczy książek, które są poniżej wszelkiej krytyki, bo tylko na owych momentach bazujące. Pal licho literackie umiejętności i jakąś głębszą treść. E. L. James "Pięćdziesięcioma twarzami Grey'a" udowodniła, że można być marnym, ale poczytnym twórcą i jeszcze zbić na tym fortunę. Zdumiewa mnie ilość sprzedanych egzemplarzy książek E. L. James, bo nie byłam w stanie przebrnąć przez pierwszą powieść. "Waniliowy seks", litości! O gustach się nie dyskutuje, ale zastanawiam się, dlaczego kobiety zachwycają się opowieścią, w której inna kobieta jest zabawką w rękach mężczyzny? Czy uprzedmiotowienie kobiet jest aż tak fascynujące? Nie wypowiem się na temat popularności książek Blanki Lipińskiej, bo wystarczy mi jej własna opinia na swój temat: "Jestem autorką, nie pisarką. Pisarzem to był Żeromski. Ja jestem wesołą grafomanką". Nie znam ani jednego pozytywnego komentarza na temat twórczości Lipińskiej. Skąd zatem to szaleństwo na punkcie jej debiutu i obecność wśród bestsellerów? Lubimy seks, czytać o nim również, ale wybieramy książki, które więcej wspólnego mają z pornografią niż z erotyką. Więcej w nich fizycznej przemocy i słownej agresji niż miłości.   

Na przekór temu, czym karmią nas "wesołe grafomanki" z różnych stron świata proponuję lekturę "Pochwały macochy". Mario Vargas Llosa wodzi czytelnika za nos, igra z jego uczuciami i boleśnie daje do zrozumienia, jak słabymi i podatnymi na manipulację istotami jesteśmy. Tytułowa macocha to donia Lukrecja, która będąc szczęśliwą żoną don Rigoberta pozwala sobie na niebezpieczną zabawę z pasierbem, notabene, dzieckiem. Fonsito jest nad wyraz przebiegły i doskonale ten fakt wykorzystuje. A donia Lukrecja funduje sobie chwile zapomnienia i przekracza kolejne granice. Atmosfera gęstnieje, erotyczna gra trwa w najlepsze, ale gdzieś w tle słychać złowieszczy chichot dziecka. Co się stanie, gdy don Rigoberto dowie się, co dzieje się pod jego dachem i kto, oprócz niego, może cieszyć się atrakcyjnym ciałem Lukrecji? 

"Pochwała macochy" została wydana w 1988 r. (polskie wydanie pochodzi z 1993 r.). Nie mam pojęcia, czy kogokolwiek wówczas oburzyła, ale mam przekonanie graniczące z pewnością, że pisarzowi wiele wybaczono z uwagi na kompozycję tego utworu, a mianowicie wplecenie w fabułę interpretacji dzieł malarskich. To w nich kryje się klucz do właściwego odczytania tej historii, więc nie oceniajcie pochopnie. Skupcie uwagę na niuansach, zajrzyjcie do alkowy Lukrecji i spróbujcie odpowiedzieć sobie na pytanie, kto jest tutaj ofiarą, a kto tylko dobrze się bawi.  

"Pochwała macochy" to powieść o miłości i pożądaniu. Literacka uczta, intelektualna przygoda i nade wszystko bardzo dobrze napisana książka.

Mario Vargas Llosa jest laureatem literackiej Nagrody Nobla, tym bardziej warto przeczytać.

Moja ocena: 5/6

Autor: Mario Vargas Llosa
Tytuł: "Pochwała macochy"
Oprawa: twarda
Ilość stron: 157
Rok wydania: 2009
Znak

Komentarze

  1. Ogólnie miewam problemy z tzw " momentami "... Za bardzo kojarzą mi się z chwytami komercyjnymi, którymi zresztą przeważnie są...
    Wolę alkowy przysłonięte, oddające pole wyobraźni.
    Uwielbiam pod tym względem " Niebezpieczne związki".
    A książka, o której piszesz, jest leciwa więc być może jeszcze mało genitalna i fizjologiczna 😂

    OdpowiedzUsuń
  2. Faktycznie, książka leciwa, ale za to jaka! Cudownie napisana, subtelnie, ze smakiem... Polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawa również kontynuacja "Pochwały..." czyli "Zeszyty Don Rigoberta".

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Niewakacyjne lektury na wakacje

Lektury na majówkę

Fenomenalny debiut - "Dziwka" Anny Mazurek